| |
 |
| |
| 30 marca 2010r. |
| |
| John Godson - wywiad z lektorem prowadzącym zajęcia w projekcie Eurokwalifikacje |
| |
| British Centre: Skąd Pan pochodzi? |
John Godson: Pochodzę z Nigerii, ale w Polsce mieszkam już od 17 lat. Wcześniej mieszkałem m.in. w Szczecinie, gdzie pracowałem na Politechnice Szczecińskiej. Kolejnym miejscem pracy był Instytut Filologii Angielskiej Uniwersytetu w Poznaniu. Obecnie gościnnie wykładam na Uniwersytecie Łódzkim. |
| |
BC: Czy planuje Pan na stałe pozostać w Łodzi? Jak czuje się Pan w tym mieście? |
JG: Mam taką nadzieję - czujemy się dobrze tutaj w Łodzi - ja i moja rodzina - żona Polka i czwórka naszych dzieci. |
| |
| BC: Jak Łódź Pana zdaniem wypada w porównaniu z innymi miastami? |
JG: Łódź z pewnością jest inna. Ma jednak ważny atut - leży w centrum Polski. Dużo podróżuję, więc wszędzie łatwo mi dojechać. To miasto z bardzo dużym potencjałem, osobiście chciałbym pomóc w tym, by ten potencjał jak najlepiej wykorzystać. |
| |
| BC: Dlaczego trafił Pan właśnie do Polski? |
JG: To długa historia. Będąc studentem na uniwersytecie w Nigerii, nawiązałem kontakt z pewnym pastorem z Rumunii. Przekazywał on nam wiadomości o tym, co działo się w tamtym czasie we wschodniej Europie. W jednym z czasopism, które od niego otrzymałem, przeczytałem historię człowieka o imieniu Iwan, czy Igor, nie pamiętam dokładnie, zabitego przez KGB ze względu na jego wiarę. Bardzo mnie to poruszyło i podjąłem decyzję, że jak skończę studia przyjadę w tę część Europy, aby zastąpić Igora. |
| |
|
|
 |
|
BC: Czym zajmuje się Pan na co dzień, oprócz pracy jako lektor British Centre? |
JG: Na co dzień jestem radnym Rady Miejskiej w Łodzi, wykładam na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie robię także doktorat z międzynarodowego zarządzania zasobami ludzkimi. Doktorat robię również na Uniwersytecie Warszawskim - Międzynarodowe Stosunki Polityczne. Poza tym - jestem mężem i ojcem. |
| |
BC: Ma Pan więc bardzo wiele różnorodnych zajęć - skąd więc pomysł pracy jako lektor? |
JG: Nauczycielem angielskiego jestem już od 1993 roku. Oprócz pracy na uczelniach przez 10 lat prowadziłem własną szkołę językową. W Łodzi rynek pełen jest dobrych szkół o mocnej pozycji, w związku z czym w 2005 roku zakończyłem ten rodzaj własnej działalności. Tym bardziej cieszę się, że mogę teraz współpracować z British Centre. |
| |
BC: Czy ma pan jakieś ulubione metody nauczania, które uważa Pan za najskuteczniejsze? |
JG: Najważniejsza jest dla mnie bezpośredniość, przyjaźń, humor, otwartość w kontakcie ze słuchaczami. Podczas zajęć mówimy do siebie po imieniu, żartujemy po angielsku na różne tematy, stwarzając przy tym przyjazną, niemal rodzinną atmosferę. Specyfika nauki języka obcego wymaga moim zdaniem takiego nastawienia. Należy uczyć się nie w atmosferze napięcia, a swobody i pewnego rodzaju pozytywnych emocji, dzięki którym słuchacze nie wstydzą się i nie boją się mówić, nawet jeśli popełniają błędy. |
| |
BC: Prowadzi Pan zajęcia w ramach projektu Eurokwalifikacje - słuchaczami są więc głównie lekarze - jaka jest specyfika tych kursów, czy różnią się czymś one od typowych zajęć stacjonarnych? |
JG: Oczywiście potrzeby językowe tej grupy są podobne do potrzeb wszystkich innych grup; w tym przypadku najważniejsze, to wzbogacić ich słownictwo związane z zawodem, sytuacjami, które mogą się im przydarzyć w codziennej pracy. |
| |
BC: Jakie ma Pan wrażenia jeśli chodzi o tego typu kursy współfinansowane przez Europejski Fundusz Społeczny? |
JG: Idea tych kursów jest zdecydowanie dobra, ponieważ wiele osób chce się uczyć, a w normalnych warunkach nie mają na to czasu ani pieniędzy. Niestety mam również pewne negatywne doświadczenia jeśli chodzi o bezpłatne zajęcia - zdarza się często, że kiedy osoby nie płacą za kurs, nieco go lekceważą. Tutaj tego nie widać - słuchacze są zainteresowani, pytają, rozwiązuję prace domowe, przychodzą przygotowani do testów, widać więc ich autentyczne zaangażowanie. |
| |
BC: Czy jako radny ma Pan jakiś związek z edukacją? |
JG: Tak - jestem w Komisji Edukacji Rady Miejskiej w Łodzi. Jestem często zapraszany do szkół, mam więc stały kontakt z placówkami edukacyjnymi w mieście. |
| |
BC: Jak w związku z tym ocenia Pan kondycję edukacji w Łodzi, jakie potrzeby Pan dostrzega, jakie widzi Pan możliwości zmian? |
JG: Przede wszystkim wciąż brakuje środków, zwłaszcza jeśli chodzi o infrastrukturę. Jeśli chodzi o metody, jestem zwolennikiem dostosowania jej do potrzeb uczniów. Niestety często jest tak, że nauczyciele uczący po kilkanaście lat mają z tym trudności, wygrywa rutyna. Potrzebna jest natomiast twórcza kreatywność, sprawienie, by nauka była dla uczniów przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem czy ciężarem. I rzeczywiście, w niektórych szkołach widać w nauczycielach pasję, w innych niestety wciąż panuje pewnego rodzaju marazm. |
| |
BC: Jak Pan ocenia plany wprowadzenia podatku VAT na kursy językowe? |
JG: Jak wszystko - ma to swoje plusy i minusy. Jeśli szkoła jest płatnikiem VAT, to może skorzystać na tym, odliczając niektóre koszty. Ze strony słuchaczy oznacza to jednaka podniesienie ceny kursów. Moim zdaniem do nauki języków należy zachęcać wszelkimi możliwymi sposobami, a nie utrudniać do niej dostęp. Prosty przykład - niedawno byłem uczestnikiem konferencji, której tematem było to, jak obcokrajowcy odbierają Łódź. I okazuje się, że jedną z podstawowych trudności na jakie napotykają się w codziennych sytuacjach - w sklepie, na dworcu, jest brak możliwości porozumienia się z łodzianami w języku angielskim. W innych europejskich miastach problemy tego typu zdarzają się coraz rzadziej. Potrzebne jest więc coś - jakiś impuls - żeby zachęcić ludzi do uczenia się języka bez względu na wszystko. |
| |
BC: Jak jeszcze pomóc można obcokrajowcom w naszym mieście? |
JG: Moim zdaniem wciąż brakuje integracji. Już od paru lat proponuję stworzenie stanowiska rzecznika ds. obcokrajowców przy Prezydencie miasta oraz miejsca o charakterze international centre - nie tyle punktu informacji turystycznej, co miejsca "pierwszego kontaktu" dla obcokrajowców mieszkających w Łodzi. To szczególnie ważne ze względu na fakt, iż osoby te wracają później do swoich krajów i stanowią tam elity - polityczne, biznesowe, naukowe. Obecny przewodniczący Komisji Unii Afrykańskiej studiował na Uniwersytecie Warszawskim; człowiek, który ma największą prywatną stację telewizyjną w Afryce był studentem Uniwersytetu Gdańskiego. Jeśli więc będziemy te osoby traktować dobrze, będą oni mieli pewien sentyment do Polski, będą chcieli tutaj wracać. |
| |
BC: Czy chciałby Pan coś jeszcze dodać? |
JG: Przede wszystkim - zachęcam, apeluję, proszę uczyć się języków, ponieważ dziś osoba nie znająca języka jest po części analfabetą. Żyjemy w globalnym świecie, gdzie bez języka nie da się obejść. Aby podróżować, poznawać ciekawych ludzi z zagranicy, robić interesy z zagranicą - język angielski to podstawa. |
| |
| |
|
|
|
|
|